"Wysokie wzgórze. Wyraźnie odcinające się od rozległych pól, porośnięte wiekowymi drzewami. Niedostępne. Wymagające wysiłku, trudu mięśni, powłóczenia nogami, bólu karku od zadartej głowy. Ściana drzew niechętnie uchyla rąbka tajemnicy. U kresu drogi przed oczami rośnie gruby mur wiekowego zamku. Z każdego kąta wyziera średniowieczny chłód. Białe panny przechadzają się po komnatach. Zwiewnym gestem - niemal przezroczystym - machają koronkowymi chusteczkami. Witając. Żegnając. Wyznając miłość białym rycerzom swego serca. Delikatnie moszczą się w wielkich łożach przykrytych ciężkim baldachimem. Zasypiają. Choć na chwilę, w snach, wracają do prawdziwego życia. Pełnego bohaterów w ciężkich zbrojach, szczęku mieczy, kruszonych kopi, romantycznych gestów, ukradkowych spojrzeń zza woalki. Budzi je dźwięk obcych kroków, odartych ze złudzeń. Nad ołtarzem tańczy czarownica..."
Kraczkowa, sierpień 2007
AK
