Wspólny urlop zaplanowaliśmy na przełomie marca i kwietnia, tak aby już się ciepło zrobiło, odrobinę zielono i wiosennie. Zamiast tego na całe dwa tygodnie zaatakowała zima. Serce się nam kroiło na widok biednych żurawi, które nie potrafiły sobie znaleźć miejsca w tych warunkach. Dopiero pod koniec urlopu z dnia na dzień robiło się coraz cieplej i powoli stopniał śnieg. W sumie wiosna opóźniła swoje przyjście prawie o miesiąc i nadrabia teraz jak szalona.
RR i AK
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz